Najlepszy chowder

Na najlepszy chowder, czyli gęstą zupę rybną, trzeba jechać do Bostonu. Najłatwiej podjechać jakimkolwiek tramwajem do Pławskiej i wysiąść przy Odyńca.

Boston Port to mały bar stylistyką przypominający portowe knajpy. Nikt nie sili się tu na wyszukaną elegancję. Prosty wystrój sali, niebieskie ściany, skromne stoliki, bambusowe rolety na oknach stwarzają portową atmosferę. Szef kuchni serwuje smakołyki kuchni amerykańskiej. Oczywiście nie mam na myśli gąbczastych fastfood-ów, a za przkład niech posłóży gęsta jak śmietana DSC01986zupa rybna – sztandarowe danie Nowej Anglii. Zrobienie jej wymaga talentu i cierpliwości. Krem ze świeżych ryb w kilku gatunkach serwowany w Boston Port to istotne „niebo w gębie”. Duża miska zupy jest w stanie zaspokoić głód. Jednak w miarę jedzenia apetyt na rybne przysmaki rośnie. Polecam troć wędrowną w sobie koperkowym. Świeża, różowa ryba polana aromatycznym sosem po prostu rozpływa sie w ustach. Pyszna jest również sola. Moża zjeść kanapkę z kurczakiem, z wyglądu przypominającą hamburgera, lecz w smaku nie mają nic wspólnego. Chrupiąca bułeczka, ciepły kurczak, świeża sałata i pomidory.

Ten niepozorny bar docenia wiele osób. Na ścianach wiszą pozdrowienia dla właściciela od znajomych osobistości sceny krajowej i zagranicznej. Zachwalają oni wspaniałą kuchnię Boston Portu. Mnie również zachwyca bezpretensjonalność knajpy i rzetelność kuchni. A jak twierdzą niektórzy, zupa rybna jest tu jeszcze lepsza niż w Bostonie.
(majson)